LOADING

Prawda o profilu zawodowym na LinkedInie, o której prawdopodobnie nie miałeś/ miałaś pojęcia

by marcinnieweglowski Wrzesień 17, 2020

Kilka tygodni temu przeprowadziłem audyt profilu zawodowego właściciela jednej z renomowanych kancelarii prawnych. Pomimo że sam profil był uzupełniony należycie tylko w połowie, miał on status “Najwyższego poziomu”. Skłoniło mnie to do zebrania i podzielenia się paroma przemyśleniami na ten temat.

Od lat LinkedIn jest znany z używania technik grywalizacyjnych. Czyli takich rozwiązań, które poprzez zabawę (z nagrodami), chce nas zmotywować do określonych zachowań, działań. W przypadku profili osobistych owym haczykiem – jest pięciostopniowy poziom uzupełnienia profilu.

Trochę to przypomina poziomy wtajemniczenia – znane z książek czy filmów.

Innymi słowy im bardziej przyłożymy się do uzupełnienia profilu zawodowego, tym osiągamy wyższy (lepszy?!) poziom. Zwieńczeniem tego działania jest plakietka “Najwyższy poziom” (w wersji angielskiej jest to All-Star). Czyli dojście do piątego, ostatniego, najwyższego poziomu.

W praktyce można go jednak osiągnąć bez większego wkładania siły w budowę swojego profilu osobistego. Przekonałem się o tym najdobitniej przy wspomnianym wyżej audycie. Z pewnością wiele razy tego doświadczyłem (bo trochę audytów już mam na koncie), ale nigdy nie zwróciłem na to uwagi, aż do teraz.

O co dokładnie chodzi? O to, iż w przypadku uzupełnienia (mniej więcej) połowy elementów profilu zawodowego wystarczy zawrzeć w nich cokolwiek, aby LinkedIn potraktował je jako “zaliczone”. A przecież nie na tym to powinno polegać. 

Dlatego też ową prawdą, o której wspominam w tytule jest to, iż osiągnięcie “Najwyższego poziomu” (All-Star) profilu zawodowego nie powinno być celem samym w sobie. Zresztą to samo odnosi się także do profili firmowych (Company Page).

Działania na LinkedInie można porównać do uprawy roślin. Nie jest to działanie jednorazowe. Nie kończy na procesie uzupełnienia go do poziomu All-Star.

Marketing na LinkedInie jest nieco bardziej złożony. Wymaga cyklicznych działań. Jeżeli chcesz mieć efekty, to musisz pracować nad widocznością swojego profilu na wielu polach. O kilku z nich pisałem w tym tekście.

Skupię się na rozwinięciu pierwszej płaszczyzny, czyli technicznego podejścia do profilu zawodowego.

Polega ona na … stałym, bieżącym dokarmianiu LinkedIna informacjami na nasz temat. W ten sposób można wchodzić w jego łaski. Jeżeli np. cyklicznie udzielamy się w mediach jako eksperci w danym temacie, to na bieżąco uzupełniamy sekcję “Publikacje”. Jeżeli platforma wprowadza nową funkcję (np. możliwość zostawienia głosowej wiadomości na profilu zawodowym), to wykorzystujemy to do własnych celów.

LinkedIn potrafi wynagrodzić użytkowników, którzy cały czas o nim pamiętają. Robi to za pomocą dodatkowej ekspozycji na platformie. Oprócz m.in. boksu Add to your feed, możecie także pojawić się w newsfeedzie innych użytkowników. Platforma robi to także, np. kojarząc osoby z tej samej branży, używające tych samych hashtagów lub też mające te same potwierdzenia umiejętności (Skills & Endorsements), jak to było w moim przypadku (poniżej).

 

Dlatego gorąco polecam, aby wyrobić sobie comiesięczny nawyk sprawdzania swojego profilu zawodowego w poszukiwaniu mikro-rozwiązań podnoszących swoją widoczność. Zamiast myśleć o jego uzupełnieniu, warto go traktować w kategoriach optymalizacji.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram