LOADING

5 powodów, dlaczego warto korzystać z LinkedIn stories

by marcinnieweglowski Listopad 03, 2020
Strories od LinkedIna wreszcie dostępne globalnie

Pod koniec października ta platforma wprowadziła globalnie nowy format treści. Mowa o LinkedIn stories – rodzaju treści, który ulatnia się po 24 godzinach. Tym samym LinkedIn dołączył do grona innych platform społecznościowych, gdzie to rozwiązanie już istnieje. 

Wielu z Was zapewne zadaje sobie pytanie, czy generalnie warto; czy przystoi platformie zawodowej/ biznesowej oddawanie w ręce odbiorców możliwości korzystania z efemerycznych (ulotnych) treści? Z przeprowadzonych przeze mnie tygodniowych testach muszę przyznać, iż naprawdę warto z tego korzystać. Postaram się przekonać, dlaczego.

Minimalizm w wykonaniu

Wiele osób krytykuje stories na LinkedInie za to, iż są (owe historie) ubogą wersją rozwiązania, które można znaleźć na m.in. Instagramie. Czasami jednak wady można przekuć w zalety.

Akurat dla mnie owy minimalizm jest wielkim plusem. Nie wybieram stickerów z nieskończonej ilości. Po prostu nie jestem przytłoczony nadmiarem możliwości. Wrzucam zdjęcie, na które nakładam krótki komentarz plus maksymalnie dwa stickery i po sprawie. Dla mnie to wystarczy.

Doskonale wiesz, do kogo docierasz

Nie wiem, czy to nie jest największa zaleta formatu stories na LinkedInie. Po stworzeniu danego story widzimy, kto oglądał naszą ulotną treść z imienia i nazwiska. Dotyczy to zarówno profilu zawodowego, jak i firmowego.

Jest to coś zupełnie nowego w przypadku LinkedIna. Do tej pory zasięgi postów (i znów – bez względu czy mamy na myśli profil zawodowy, czy Company Page) były wyświetlane (i mierzone) pod kątem wyświetleń (views).

Docierasz do ludzi z 2., a nawet 3. kręgu

Zauważyłem, iż spora część ludzi, którzy przeglądają moje stories, to osoby z 2. kręgu kontaktów. Czyli znajomi osób z mojej sieci kontaktów, lub też osoby, które po prostu mnie śledzą. Zdarzają się także osoby będące z 3. kręgu kontaktów.

Oczywiście trudno jednoznacznie odnieść się do tego mechanizmu dotarcia przez brak możliwości konfrontacji z mechaniką dotarcia u postów. W przypadku publikowania “zwykłych” (które nie ulatniają się po 24 godzinach) wpisów, LinkedIn nie dostarcza nawet zbliżonych danych. Co najwyżej pozwala nam dowiedzieć się, z jakiej firmy pochodzą odbiorcy, na jakich stanowiskach pracują oraz jakie miasta zamieszkują.

Interakcja na poziomie 1:1

Tak, jak niemalże każdy post posiada okno na komentarze (no chyba, że ktoś sam wyłączy to ustawienie), tak przy każdym story można wyrazić swoją opinię. Co ciekawe, te komentarze nie mają wymiaru ogólnodostępnego. Widzą je tylko odbiorca i nadawca.

To kolei otwiera nowe możliwości komunikacji: jeden na jeden. Można, na poziomie indywidualnym, zachęcać odbiorców do aktywności, poprzez zadawanie pytań czy też odpowiadanie na zaczepki samych autorów.

Dodatkowa ekspozycja na platformie

Wprowadzanie przez LinkedIna nowego formatu treści, to także doskonała okazja do wybicia się przez poszczególne osoby, jak i marki. Tego nigdy nie za wiele – o ile oczywiście idzie za tym konkretny pomysł.

Na razie stories na LinkedInie cieszą się bardzo umiarkowanym zainteresowaniem.

Trzeba także uczciwie dodać, iż wyprodukowane story nigdy nie będzie miało takiego zasięgu jak to jest przy zwykłym poscie – z jednego, prostego powodu. Wpisy, które nie znikają po 24 godzinach, mają potencjalnie szansę dotrzeć do wszystkich zainteresowanych z Twojej sieci kontaktów – bez względu na urządzenie, z którego korzystają.

W przypadku efemerycznego formatu treści, pojawia się on tylko użytkownikom mobilnym. A to z automatu skraca możliwości zasięgów takich postów na LinkedInie.

Ale zawsze jest coś za coś.

Źródło zdjęcia: LinkedIn

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram